slide.jpg
NOWE KIERUNKI W ZNAKOWANIU ŻYWNOŚCI | Drukuj |


Taki był temat konferencji szkoleniowej zorganizowanej przez Związek Polskich Przetwórców Mleka, a skierowanej do producentów i dystrybutorów żywności w Polsce. Temat, który w dalszym ciągu wymaga nie tylko szkoleń, lecz także otwartej dyskusji. Współorganizatorem i partnerem medialnym konferencji była redakcja fresh&cool market.


Solidne przygotowanie spotkania zagwarantował ZPPM, którego prezes Marcin Hydzik otworzył konferencję; partner merytoryczny firma Silliker specjalizująca się w zarządzaniu jakością i bezpieczeństwem żywności, a także partnerzy: Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych oraz C.Olsen Traiding z branży mleczarskiej. Konferencja, której celem było  przekazanie informacji na temat prawnych i praktycznych aspektów znakowania żywności oświadczeniami żywnościowymi i zdrowotnymi, w tym zasad uzyskiwania dowodów naukowych świadczących o wartości odżywczej żywności – napojów, składników, wyciągów z roślin, suplementów diety; przyciągnęła liczne grono przedstawicieli producentów i dystrybutorów żywności.

Problemy z oświadczeniami


Podstawy prawne stosowania oświadczeń żywieniowych i zdrowotnych oraz praktyczne aspekty ich zamieszczania przedstawiła Romualda Dolińska z firmy Silliker, specjalistka z zakresu bezpieczeństwa i znakowania żywności. Omówiła wspólnotowe prawo żywnościowe, w tym wytyczne Rozporządzenia (WE) nr 1924/2006 oraz polskie przepisy z tego zakresu (przedstawialiśmy je
w numerze 12/2009 oraz 4/2010 fcm). Po raz kolejny z całą mocą ujawnił się fakt, że sprawa znakowania żywności, w tym stosowania oświadczeń żywieniowych i zdrowotnych jest skomplikowana, dyskusyjna i problematyczna. Jak podkreśliła prowadząca konferencję Małgorzata Białasiewicz, redaktor naczelna fresh&cool market, kwestia jest złożona, ponieważ nie wystarczy śledzić jedną ustawę, by być zorientowanym, ale trzeba być na bieżąco z wieloma przepisami.
– Jest wiele pytań związanych ze stosowaniem oświadczeń, dlatego uważam, że jest to temat do dyskusji, do debaty z udziałem producentów, instytucji kontrolujących, a także tych stanowiących prawo – mówiła red. Białasiewicz.
– Chodzi o to bowiem, by przepisy były jasne, chroniły konsumenta, ale też były możliwe do stosowania przez producentów.
Rzecz w tym, by informacje zawarte na etykietach produktów żywnościowych zawierały dane ważne i rzetelne, rzeczywiście ułatwiające podjęcie decyzji o zakupie. Z uwagami red. Białasiewicz zgodził się Stanisław Kowalczyk, Główny Inspektor Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych.
Zadał pytanie, czy konsument jest w stanie przeczytać i wziąć pod uwagę wszystkie informacje, które znajdują się lub znajdą w przyszłości na opakowaniu produktu?
Bez względu na to, jaką damy odpowiedź, trzeba stosować się do wymogów znakowania, a z tym jest wciąż w Polsce źle.  – Znakowanie to polska bolączka – mówił Stanisław Kowalczyk.
– Potwierdzają to nasze kontrole. W ubiegłym roku inspektorzy zakwestionowali co trzecią partię sprawdzanych produktów, a były branże, w których nawet 70-80 proc. Niestety często zawartość produktu nie odpowiada informacjom na etykietach.


Ile masła w maśle?


Na temacie znakowania przetworów mlecznych skupiła się Dorota Balińska-Hajduk, dyrektor Biura Jakości Handlowej IJHARS. Omówiła podstawowe zasady, których przesłanie sprowadza się do tego, że oznakowanie nie może wprowadzać konsumenta w błąd w zakresie nazwy, rodzaju, właściwości,
składu, ilości, trwałości, źródła lub miejsca pochodzenia oraz sposobu produkcji. Oznakowanie nie może też sugerować, że produkty mają specjalne właściwości, jeśli ich nie posiadają lub jeżeli podobne artykuły mają takie same właściwości. Uniknąć nagannych sytuacji można w jeden sposób – stosując się do przepisów unijnych i polskich. Podobnie jak w przypadku stosowania oświadczeń lista regulacji jest długa, m.in. rozporządzenie Rady (WE) nr 1234/2007, rozporządzenie Komisji (WE) NR 445/2007, kilka ustaw i rozporządzeń polskich (także o tym pisaliśmy więcej w nr. 4/2010). Wszystkie przepisy mają na celu zapewnienie, że konsument uzyska od producenta – w tym przypadku przetworów mlecznych – informacje zrozumiałe, wyraźne, czytelne, widoczne, których nie można usunąć, dzięki czemu będzie mógł dokonać wyboru produktu, o który mu chodzi. Na razie do tego ideału jest daleko. Jak mówiła Dorota Balińska-Hajduk, bywa, że w jogurtach i serkach owocowych zamiast owoców jest esencja smakowa, a np. zawartość probiotyków w produktach to zaledwie 5-50 proc. tego, co deklaruje producent. – Na szczęście branża mleczna chce się spotykać, rozmawiać, wyjaśniać wątpliwości – stwierdziła dyr. Balińska-Hajduk. – To dobrze, bo przed nami daleka droga, zważywszy, że nieprawidłowości jest sporo. W 2009 roku Inspekcja JHARS skontrolowała 204 zakłady, czyli niemal 80 proc. producentów przetworów mlecznych zarejestrowanych w wojewódzkich inspekcjach. Nieprawidłowości w odniesieniu do znakowania stwierdzono w 291 partiach przetworów mlecznych, czyli w ponad jednej trzeciej skontrolowanych partii. Zakwestionowano m.in. oznakowanie wprowadzające konsumenta w błąd w zakresie składu, rodzaju produktu, sugerowania szczególnych właściwości, braku lub nieprawidłowych danych producenta, bezpodstawnego wydłużenia terminu przydatności do spożycia, zaniżenia masy rzeczywistej, braku niektórych z deklarowanych składników.


Jak udowodnić wartość odżywczą i zdrowotną?


To ważne i bardzo aktualne zagadnienie przedstawiła uczestnikom konferencji dr Murielle Cazaubiel, założycielka firmy Biofortis, wybitna europejska specjalistka z zakresu badań klinicznych potwierdzających wartości żywieniowe i zdrowotne żywności.
Mówiła o tym, jak uzyskać dowody naukowe świadczące o wartości odżywczej żywności – napojów, składników, wyciągów z roślin i suplementów diety; przekazała informacje dotyczące dostarczania danych klinicznych zgodnie z formalnymi wytycznymi zawartymi w regulacjach unijnych umożliwiających stosowanie oświadczeń zdrowotnych; przedstawiła formalne obowiązki operatorów żywności związane z oświadczeniami zdrowotnymi i żywieniowymi. – Każde oświadczenie musi być udowodnione naukowo i dopuszczone przez Komisję Europejską – mocno podkreślała dr Cazaubiel. – Trzeba pozyskać dowody naukowe, że produkt daje efekty zdrowotne. Dla producentów chcących wprowadzić produkt na rynek, bardzo ważną informacją jest to, że w przypadku oświadczeń zdrowotnych opartych na dowodach naukowych trzeba każdorazowo złożyć wniosek o pozwolenie na stosowanie tego oświadczenia. Wniosek co prawda opiniuje Europejska Agencja do spraw Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), ale o tym, które oświadczenia będą dozwolone, a które odrzucone decyduje Komisja Europejska. Na razie KE większość składanych wniosków odrzuca. Dlaczego? Jak mówiła dr Cazaubiel, przyczyn jest wiele. Najczęstsze to niewystarczające określenie produktów, podany niedokładny skład lub różnorodność elementów, brak wystarczającego opisu składników, niedostateczna dokumentacja naukowa dotycząca przeprowadzonych badań, np. czy zbadano tę samą substancję jak ta, która występuje w produkcie, słaba bibliografia, niewystarczające badania przeprowadzone na zwierzętach, i in vitro, zbyt mało badań u ludzi. – Dokumentacja musi być spójna – podkreślała dr Cazaubiel. – To podstawa, by wniosek został zaakceptowany. Dobrze muszą być przeprowadzone badania kliniczne, a z tym często jest problem. Okazuje się bowiem, że są słabe statystycznie; ze źle określoną grupą docelową  konsumentów. Zdarza się, że brakuje odpowiednich markerów czy definicji działania produktu, czyli oświadczenia są zbyt ogólnikowe. Kolejny problem – badany produkt nie jest tym, który ma się pojawić na rynku. Brakuje badań produktu ostatecznego. Na docelowej populacji badania prowadzone są w warunkach odbiegających od tych, które będą w rzeczywistości – np. badani spożywają produkt pięć razy dziennie, co wiadomo, że się nie zdarza w realnym życiu. – Każdy wniosek musi być świetnie udokumentowany, że produkt przynosi korzyść konsumentom – mówiła dr Cazaubiel.
 – Jeśli nie ma dowodów, że taki produkt warto wprowadzić, brakuje dostatecznego uzasadnienia, że jego działanie będzie skuteczne, nie ma co liczyć na to, że oświadczenia znajdzie się na liście dopuszczonych do stosowania. Trzeba podkreślić, że badania kliniczne to proces długotrwały i dokładnie określony w zakresie niezbędnych procedur. Są one takie same jak w przypadku badań nad lekami, bo przecież i w tym przypadku chodzi o wpływ na zdrowie. Cennym partnerem dla producenta, który chce takie badania przeprowadzić dla konkretnego produktu, są organizacje badawcze. Są one przygotowane do zorganizowania całości procedur. Najważniejszym dokumentem jest protokół badania, który musi zawierać elementy z tabeli opracowanej przez EFSA. Ocenie podlega także cel badania oraz metodologia statystyczna po przeprowadzeniu badania. Najlepsze badania to badania tzw. podwójnie ślepej próby, czyli takie, w których losowo wybiera się grupę osób, którym podaje się testowany produkt, a drugiej inny produkt. Uczestnicy próby nie wiedzą, do której z grup należą, a osoby podające produkty nie wiedzą, jakie produkty podają. Osoba prowadząca badanie gromadzi dane i przesyła koordynatorowi. Koordynator zestawia je z listą uczestników i metodami statystycznymi ocenia skuteczność działania produktu. Wszystko trzeba uzasadnić bardzo dokładnie – dotyczy to płci i wieku uczestników badania, ochotników, ich przyzwyczajeń żywieniowych itp. Dr Cazaubiel omówiła procedurę badań na przykładzie badania działania produktu na osoby z podwyższonym poziomem  cholesterolu nieprzyjmujących leków oraz osoby z zespołem jelita drażliwego. W pierwszym przypadku badani prowadzili dzienniczki codziennego spożycia badanego produktu, natomiast w drugim przypadku badania odbywały się w gabinetach lekarskich – badani wypełniali specjalne kwestionariusze. Trzeba podkreślić, że faza kliniczna badania może trwać nawet kilka lat. Tak jest np. w przypadku produktów, które mają mieć wpływ na kości. Do przeprowadzenia badań angażowani są eksperci i naukowcy. Plan badania przedkłada się w odpowiedniej komórce – komisji etycznej w danym kraju. Koszt badań zależy m.in. od czasu trwania, liczby ochotników, zatrudnionych ekspertów itp. Dobre badanie kliniczne oznacza konieczność wyłożenia 100 tys. euro.


Które tak, a które nie


Aktualnie, zgodnie z przepisami, można stosować oświadczenia żywieniowe znajdujące się w wykazie unijnym. Lista obejmuje 28 oświadczeń plus jedno (oświadczenie „naturalne”, które można stosować tylko w połączeniu z innymi oświadczeniami). W przypadku oświadczeń zdrowotnych można stosować te, na które udzielono zezwolenia. Ponadto oświadczenia zdrowotne – znak towarowy, marka istniejące przed 1 stycznia 2005 r. – do 19 stycznia 2022 r. Na tyle ustalono okres przejściowy. I teraz bardzo ważna informacja, która dotyczy wielu polskich producentów: oświadczenia zdrowotne, na stosowanie których nie wydano zezwolenia zgodnie z procedurą, mogą być stosowane przez sześć miesięcy od wydania decyzji/rozporządzenia. Oznacza to, że producent ma pół roku, by oświadczenie poprawić lub przestać go używać. Każdy producent ma prawo wystąpić z wnioskiem o udzielenie zezwolenia na stosowanie oświadczenia zdrowotnego. Wniosek musi zawierać m.in. wyniki badań klinicznych u ludzi. Przed polskimi producentami trudna droga. Przyzwyczaili się, że w większości stosują oświadczenia takie, jakie wydają im się słuszne. Ta wolna amerykanka niebawem się skończy. Wygrają ci, którzy serio podejdą do przepisów i zaczną się do nich stosować. Szybko może się okazać, że polskich produktów, które mogą być oznakowane oświadczeniami zdrowotnymi jest tyle co na lekarstwo. Uczestnicy konferencji zdobyte informacje zawieźli do swoich firm. Teraz jest czas na wykorzystanie otrzymanej wiedzy. Konferencję „Nowe kierunki w znakowaniu żywności” zorganizowano 29 kwietnia br. w Centrum Zielna w Warszawie.

Źródło: fresh&cool market

 

Copyright 2008 Związek Polskich Przetwórców Mleka ul. Złota 59, budynek Lumen, piętro 6, 00-120 Warszawa, Wszelkie prawa zastrzeżone
Wykonanie Allwelt International - Projektowanie Stron Internetowych