W dniu 14 maja 2026r. w Sejmie odbyło się posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Ochrony i Rozwoju Sektora Spożywczego poświęcony tematowi nieuczciwego wykorzystania przewagi kontraktowej.
Wśród omawianych tematów znalazł się między innymi postulat zakazu sprzedaży poniżej kosztów produkcji. Postulat ten wraca regularnie i za każdym razem brzmi tak samo prosto: rolnik musi otrzymać cenę co najmniej pokrywającą koszty. Problem zaczyna się jednak przy implementacji takich rozwiązań.
Hiszpania wprowadziła taki mechanizm w ramach ustawy o łańcuchu żywnościowym. W sektorze mleka obowiązek, aby cena pokrywała rzeczywisty koszt produkcji, został nawet zaskarżony przez hiszpańską federację przemysłu mleczarskiego do tamtejszego Sądu Najwyższego.
Problem z takim rozwiązaniem nie polega na tym, czy cena powinna pokrywać koszty, ale jaką metodologię ich liczenia i kontrolowania przyjmiemy.
W Hiszpanii regulacja miała chronić producentów, ale nie zakończyła napięć na rynku. Rolnicy nadal protestowali przeciwko niskim cenom, a sektor mierzył się z presją importową z krajów, w których analogiczne ograniczenia nie funkcjonują w taki sam sposób. To pokazuje, że przepis krajowy nie rozwiązuje problemu rynku, który działa w warunkach unijnej konkurencji.
W polskich realiach problem byłby jeszcze trudniejszy. Nasz system podatkowy dla rolnictwa nie tworzy powszechnej, jednolitej i weryfikowalnej bazy danych o kosztach produkcji na poziomie gospodarstwa. Co do zasady rolnicy nie rozliczają działalności rolniczej jak przedsiębiorcy według przychodów i kosztów. Wprowadzenie modelu hiszpańskiego wymagałoby więc najpierw odpowiedzi na pytanie, czy chcemy objąć wszystkich dostawców mleka obowiązkiem ewidencjonowania kosztów w sposób możliwy do kontroli. To zapewne spotkałoby się z oporem środowiska rolniczego.
Dochodzi też napięcie prawne: z jednej strony mamy zasady ochrony konkurencji i tajemnicy przedsiębiorstwa, z drugiej — mechanizm, który wymaga weryfikowania i pewnej jawności kosztów poszczególnych uczestników łańcucha dostaw.
Dlatego zanim ustawodawca zacznie projektować zakaz sprzedaży poniżej kosztów produkcji, musi odpowiedzieć na kilka podstawowych pytań: kto liczy koszty, jaką metodą, kto je kontroluje, co z gospodarstwami, które takich kosztów nie liczą oraz jak uniknąć wypychania polskiego surowca przez import z rynków bez podobnych ograniczeń.
W przeciwnym razie możemy stworzyć przepis, który dobrze brzmi politycznie, ale w praktyce zwiększy biurokrację, spory prawne i ryzyko utraty konkurencyjności sektora mleczarskiego — szczególnie w Polsce, gdzie mleczarstwo jest silnie uzależnione od eksportu.