Import mleka – list otwarty ZPPM

W dniu 22 kwietnia 2020r. na stronie internetowej Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi ukazała się publikacja pt. “Jedni wspierają, a dla innych liczy się tylko  zysk“. W odpowiedzi na ww. publikację, Związek Polskich Przetwórców Mleka wystosował do Ministra Jana Krzysztofa Ardanowskiego list otwarty, odpierającą zarzuty sformułowane przez resort w stosunku do branży mleczarskiej:

 

Warszawa, 27 kwietnia 2020r.

 

Pan Minister Jan Krzysztof Ardanowski
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi
ul. Wspólna 30
00-930 Warszawa

List otwarty

Szanowny Panie Ministrze,

 

ze zdziwieniem i zaniepokojeniem przyjęliśmy publikację pt. „Jedni wspierają, a dla innych liczy się tylko zysk” na stronie internetowej Ministerstwa Rolnictwa w dniu 22.04.2020 r., w której poddano w wątpliwość patriotyzm gospodarczy tych zakładów mleczarskich, które sprowadzały w pierwszym kwartale 2020 roku mleko do Polski, zamiast – jak rozumiemy intencję autorów – kupować mleko od polskich dostawców. Załączone do publikacji zestawienia zostały opatrzone stronniczym i nieprzyjaznym komentarzem, który nie prezentuje rzeczywistego obrazu działań wymienionych firm, a przez to godzi w ich dobry wizerunek i uderza w relacje, jakie od wielu lat budują one z konsumentami i dostawcami mleka.

Sugerowanie, że zakłady mleczarskie kalkulują i zamiast odbierać mleko od polskich rolników szukają tańszego surowca zagranicą, jest niezgodne z prawdą, gdyż istotna cześć importu pochodziła z krajów, gdzie mleko jest droższe niż w Polsce. W cytowanych zestawieniach jedynie podsumowano pierwszy kwartał 2020 r. – tj. okres o wiele dłuższy niż czas trwania zagrożenia epidemiologicznego w Polsce – kiedy to sprowadzona do Polski ilość mleka stanowiła poniżej 1% wielkości skupu w tym okresie w naszym kraju. Podkreślmy – taka wielkość importu nie ma i nie może mieć wpływu na ceny surowca dostarczanego do zakładów przez rodzimych producentów, co niestety sugeruje ww. publikacja.

Szczególnie teraz, w dobie pandemii, widać starania ze strony mleczarń, aby chronić i utrzymać swoich dostawców. Przetwórcy mają świadomość, że razem z dostawcami grają w jednej drużynie, zwłaszcza w obliczu kolejnej klęski żywiołowej, czyli czekającej nas suszy i jej konsekwencji, które w mleczarstwie odczujemy zapewne na jesieni tego roku. Dlatego wyjątkowo nieuprawnione są zarzuty tendencyjnie wiążące sprowadzenie tak znikomych ilości mleka spoza granic Polski z sytuacją ekonomiczną rolników-dostawców mleka, gdyż takiego związku po prostu nie ma. Jeżeli podmioty dokonują zakupów mleka za granicą, to robią to z powodu nieadekwatnych do potrzeb i zdolności przetwórczych ilości surowca w gospodarstwach z danym podmiotem współpracujących i braku możności zakupu surowca w kraju (czego jaskrawym przykładem jest import mleka koziego, również wymieniony w zestawieniu). Na pewno nie robią tego także w celu redukcji ponoszonych kosztów – zwłaszcza, że część importowanego mleka pochodziła z takich krajów takich jak Niemcy, Czechy, Holandia czy Słowacja, gdzie ceny mleka surowego są wyższe niż w Polsce.

Autorzy publikacji zapomnieli również, że import mleka z zagranicy nie zmniejsza skupu w Polsce, bo prywatni przetwórcy i dostawcy są związani umowami, których zapisy określają ilości surowca, jakie trafiają do skupu. Spółdzielnie natomiast mają, wynikający ze statutów, obowiązek odbioru mleka od swoich członków. Poza tym zdecydowaną większość sprowadzonego do Polski mleka stanowiło tzw. mleko ekologiczne, którego produkcja w Polsce jest niewystarczająca dla zaspokojenia popytu rynkowego. Dla działających w Polsce zakładów przetwórczych to jedyna szansa na to, aby dostarczać polskim konsumentom tego rodzaju certyfikowane produkty. Istnieje obecnie tylko jedna alternatywa dla importu mleka bio, przetwarzanego następnie w naszym kraju ¬- jest nią import wyrobów gotowych, czego, jak się domyślamy, kierownictwo resortu rolnictwa nie popiera. Również wielkości sprowadzonego masła i serów w I kwartale 2020 roku są bardzo małe. Nie można przypisywać tak niewielkiej skali importu możliwości wpływania na sytuację gospodarstw mleczarskich w Polsce.

Natomiast z całą pewnością tego typu publikacje szkodzą wielu firmom, które nie prowadzą skupu mleka, ale np. konfekcjonują sery, które następnie z Polski są wysyłane do blisko 100 krajów. Firmy te zatrudniają nierzadko 100 osób w rejonach, gdzie już obecnie panuje wysokie bezrobocie. Czy naprawdę w sytuacji zbliżającego się kryzysu i przewidywanego wzrostu bezrobocia potrzebne jest antagonizowanie jednych przeciwko drugim, zamiast troszczyć się o tych, którzy usiłują przetrwać na rynku i nie zwalniać swoich pracowników?

Jestem przekonany, że gdyby podobne publikacje w odniesieniu do polskiego mleka ukazały się w Niemczech, Francji czy gdziekolwiek indziej, w Polsce od razu pojawiłyby się oburzone głosy o ograniczaniu swobody wymiany handlowej czy też próbach wpływania na zasady działania Wspólnego Rynku, a polska branża mleczarska, będąca od wielu lat eksporterem netto, mogłaby stracić tak ciężko wywalczone rynki zbytu. Wówczas jej sytuacja, w tym również sytuacja gospodarstw produkujących mleko, uległaby szybkiemu, dramatycznemu pogorszeniu przy braku szans na zrekompensowanie strat poprzez wzrost konsumpcji krajowej.

Państwo, które słusznie szczyci się eksportem żywności o wyjątkowej jakości, dla własnego bezpieczeństwa powinno unikać jakichkolwiek inicjatyw o charakterze protekcjonistycznym, zwłaszcza, że polska branża mleczarska co roku musi wyeksportować ok. 30% produkcji. W przeciwnym wypadku wezbrana fala mleka zmyłaby nie tylko większość zakładów produkcyjnych, ale przede wszystkim związane z nimi gospodarstwa rolne, które nie miałyby gdzie dostarczać wyprodukowanego surowca i nie przetrwałyby spadku cen, gdyby całość wyprodukowanego w kraju mleka musiałaby zostać zagospodarowana na rynku polskim.

Pan Minister często podkreśla podczas spotkań z przedstawicielami branży mleczarskiej, i słusznie, że mleczarstwo powinno radzić sobie samo w zdobywaniu nowych rynków i zagospodarowywaniu już istniejących. Dlatego zwracamy się z apelem, aby realizacji ww. zadań przynajmniej nam nie utrudniać poprzez publikowanie tego typu artykułów.

 

Z poważaniem,

Marcin Hydzik
Prezes Zarządu ZPPM

Do wiadomości:
Mateusz Morawiecki – Prezes Rady Ministrów
dr lek. wet. Bogdan Konopka – Główny Lekarz Weterynarii

Pobierz list  otwarty ZPPM

 

Copyright 2020 Związek Polskich Przetwórców Mleka